Animal Klinika WeterynaryjnaBlog

  • Zapraszamy na nasz blog weterynaryjny.


  • Co w trawie piszczy, czyli raz jeszcze o kleszczach


    21/05/2015

    Wprawdzie maj nie rozpieszcza nas pogodą, są jednak stworzenia, którym brak słońca i deszcz absolutnie nie przeszkadza. Mowa oczywiście o kleszczach. Wielu właścicielom ten temat kojarzy się z okresem wakacyjnym i wyjazdami do lasu, za miasto. Nic bardziej błędnego. Pajęczaki te żerowanie rozpoczynają już bardzo wczesną wiosną, a w sprzyjających warunkach pozostają aktywne przez cały rok, o czym chyba najlepiej świadczy przypadek babeszjozy zdiagnozowany w naszej lecznicy w już styczniu. Spotkać zaś można je zarówno w leśnych chaszczach, jak i na osiedlowym trawniku.

    Wydawałoby się, że o kleszczach zostało powiedziane już wszystko, jednak liczba psów przyprowadzanych do weterynarza w celu usunięcia tego pasożyta świadczy o wciąż dużym braku świadomości wśród opiekunów zwierząt. Dlatego ponownie przypominamy garść niezbędnych informacji dotyczących epidemiologii i fizjologii tego groźnego pajęczaka.
    Kleszcze, choć same w sobie nie są groźne, są jednak przenosicielami wirusów, bakterii i pierwotniaków niebezpiecznych zarówno dla ludzi, jak i zwierząt. Wśród zwierząt towarzyszących najbardziej zagrożonym gatunkiem jest pies, u którego może rozwinąć się najgroźniejsza z chorób odkleszczowych w naszej strefie klimatycznej – babeszjoza, a także borelioza i anaplazmoza.

    Babeszjoza to choroba wywoływana przez pierwotniaka Babesia canis, który wprowadzany jest do organizmu psa za pomocą kleszcza. Choroba ta przebiega z niszczeniem czerwonych krwinek (szybko postępująca anemia) oraz niewydolnością wielonarządową. Najczęściej obserwowanym przez właściciela objawami są: nagła apatia i osłabienie, wymioty, bladość błon śluzowych, zmiana zabarwienia moczu. W takiej sytuacji należy niezwłocznie zgłosić się z psem do lekarza weterynarii. Niestety, zdarzają się przypadki, w których mimo szybkiego wdrożenia odpowiedniej terapii, zwierzę umiera.
    Jak więc uchronić pupila przed niebezpieczeństwem? Przede wszystkim pamiętajmy o regularnym zabezpieczaniu zwierzęcia przed inwazją kleszczy. W tej chwili jest dostępna cała gama służących do tego preparatów w formie oprysku, spot on (czyli tzw. „kropelka” wylewna na skórę karku), obroży, a ostatnio nawet tabletek. Różnią się one czasem działania. Ważne, by preparat zawierał substancję bójczą, a nie jedynie odstraszającą, był prawidłowo podany oraz posiadał odpowiednią dawkę substancji czynnej. Niestety, nigdy nie możemy mieć gwarancji 100% skuteczności.

    Rozpoczęcie żerowania przez kleszcza nie jest jednoznaczne z zakażeniem Babesią. Zazwyczaj potrzeba co najmniej kilkunastu godzin, by doszło do transmisji choroby. Dlatego ważne, by jeśli nawet znajdziemy na zwierzęciu kleszcza, jak najszybciej umiejętnie go usunąć.

Umów się na wizytę

Przychodnia na Broniewskiego: (42) 643-12-62, Przychodnia na Franciszkańskiej: (42) 656-90-70